FANDOM


Chcecie porządku w Gotham? Batman musi zdjąć maskę i pokazać swoją twarz. Jeśli nie, to każdego dnia będą ginąć ludzie. Zaczynając od dzisiaj. Dotrzymuję danego słowa.

(Trzymając nóż w ustach Gambola). Chcesz wiedzieć, skąd mam te blizny? Mój ojciec był pijakiem i... łajzą. Któregoś dnia odbiło mu bardziej niż zwykle. Mama chwyciła kuchenny nóż, żeby się bronić. Nie spodobało mu się to. Ani trochę... Więc patrzyłem, jak wbijał w nią nóż, śmiejąc się jak zwykle... Odwrócił się do mnie i spytał: „Skąd ta powaga, synu?” Podszedł do mnie z nożem w ręku... „Skąd ta powaga?” Włożył mi nóż w usta. „Przyprawmy tej twarzy trochę uśmiechu” I... (Odwraca się w stronę przerażonego podwładnego Gambola). „Skąd ta powaga?” (Zabija Gambola).

Co powiecie na magiczną sztuczkę? (Stawia na stole ołówek). Sprawię, że ten ołówek zniknie. (Jeden z gangsterów wstaje i próbuje go zaatakować; Joker chwyta jego głowę i nadziewa na ołówek; gangster pada martwy). Ta-da! Zniknął.

Dla nich jesteś tylko dziwakiem... Jak ja!
Opis: do Batmana.

(Joker i jego ludzie pojawiają się na przyjęciu z bronią terroryzując gości).
Dobry wieczór panie i panowie... Jesteśmy atrakcją wieczoru! (Zjada krewetkę i kontynuuje z pełnymi ustami). Mam tylko jedno pytanie: gdzie jest Harvey Dent? (Nikt nie odpowiada; Joker wypija kieliszek szampana i zaczyna pytać gości). Wiesz, gdzie jest Harvey? Wiesz, gdzie on jest? (Chwyta starszego mężczyznę za twarz). Wiesz, gdzie mogę znaleźć Harveya? Muszę z nim pogadać, to nic ważnego... Nie. (Do innego mężczyzny): Wiesz, uporam się z tymi, których kocha.
I przy okazji – ten garnitur nie był tani. Wiecie najlepiej – wy go kupiliście.

Opis: do gangsterów których okradł.

Jak dobrze wiesz, szaleństwo jest jak grawitacja. Wystarczy lekko pchnąć...

Jedyny sensowny sposób na życie w tym świecie, to ten pozbawiony reguł.

Jestem przedstawicielem chaosu. I wiesz, co jest najważniejsze w chaosie? Jest sprawiedliwy.

Jestem psem goniącym samochody. Nie wiedziałbym, co robić dalej, gdybym jednego złapał. Po prostu... robię rzeczy.

Jeśli jesteś w czymś dobrym, nigdy nie rób tego za darmo.

Nie chcę cię zabić. Co bym bez ciebie zrobił? Wrócił do naciągania gangsterów? Nie, nie, nie... Nie, ty... mnie uzupełniasz.
Opis: po tym, jak Batman zapytał, dlaczego Joker chce go zabić.

No dalej. Chcę, żebyś to zrobił. Chcę, żebyś to zrobił. No dalej. Chcę, żebyś to zrobił. Chcę, żebyś to zrobił. Uderz mnie. Uderz mnie! Chcę, żebyś to zrobił! No dalej! UDERZ MNIE!
Opis: Batman rozpędzony na swoim motorze kieruje się wprost na Jokera; ten idzie mu na spotkanie, strzelając do tarasujących ulicę samochodów.
Oto... moja wizytówka.

Here's my card. (ang.)
Opis: wyciągając kartę jokera.

To miasto zasługuje na lepszej klasy kryminalistę i ja mu go dam.

Ty mnie nie zabijesz przez swoje niezrozumiałe poczucie praworządności. A ja cię nie zabiję, bo za dużo z tobą zabawy. Sądzę, że ty i ja jesteśmy przeznaczeni, by robić to przez wieczność.

Opis: do Batmana zwisając z budynku.

Wiesz co, przypominasz mi mojego ojca. Nienawidziłem go!
Opis: do człowieka, który mu się sprzeciwił.

Wiesz, co zauważyłem? Nikt nie panikuje, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem. Nawet jeśli plan jest przerażający... Jeśli jutro powiem prasie, że gangster zostanie zastrzelony albo w powietrze wyleci ciężarówka pełna żołnierzy, nikt nie będzie panikował... bo to wszystko jest częścią planu. Ale kiedy zapowiem, że jeden, mały, stary burmistrz zginie... (Histerycznie): Wtedy wszyscy tracą głowę!

Witaj, piękna. (Poprawia swoje włosy za pomocą noża). Musisz być dziewczyną Harveya. (Zaczyna do niej podchodzić). I jesteś piękna. (Zatrzymuje się). Wyglądasz na zdenerwowaną. (Trzyma nóż). To przez blizny? Chcesz widzieć, skąd je mam? (Chwyta ją za podbródek). Chodź, spójrz na mnie. Więc miałem kiedyś żonę, była piękna... jak ty. Mówiła mi, że za dużo się martwię, że powinienem się częściej śmiać. Uprawiała hazard, zadając się z niewłaściwymi ludźmi. Pewnego dnia pocięli jej twarz. Nie mieliśmy pieniędzy na operację. Nie potrafiła tego znieść. Chciałem jedynie, żeby znów się uśmiechała. Hmm? Chciałem jej pokazać, że nie obchodzą mnie jej blizny. Więc włożyłem sobie brzytwę w usta i zrobiłem to. I wiesz co? Nie mogła na mnie patrzeć! Odeszła. Teraz widzę zabawną stronę. Teraz się zawsze uśmiecham!